MITOLOGIA W MALARSTWIE Andriej Klimienko

2 comments so far

  1. joannawroblewska on

    Dziekuje za wpisy! To, co trzeba by przepracowac, to:

    – tagi i kategorie
    – nazwy stron
    – zakladka Our Partners (pomoge)
    – ilosc postow na strone glownej

    do zaliczenia powinno byc gotowe. Ale ogolnie wyglada to naprawde dobrze.

  2. Wrzesław Mechło on

    Pogańskie tajemnice Pomorza Zetknięcie się Słowian Pomorza z chrześcijańską wiarą miało
    miejsce zapewne u schyłku VIII oraz w IX wieku i nie stanowiło dla
    większości z nich żadnego problemu. Pogańskim Słowianom zupełnie
    obce było pojęcie nawracania na właściwa wiarę i narzucania
    siłą swojej religii. Ich tradycyjni bogowie nie mieli wyłączności na
    prawdę i uniwersalne dobro. Słowian cechowała wolność – również
    w wyborze bogów, których zmieniano jeśli było to korzystne dla
    społeczności. Przy łączeniu się różnych plemion wszystkich bogów
    włączano do kultowych obrzędów, bez urażania uczuć religijnych
    nawet małych grup społecznych. I nikomu nie przeszkadzała wielość
    kultów sprowadzająca się przecież do zapewnienia ludziom
    spokoju sumienia, a plemieniu – wszelkiej pomyślności.
    Dlatego pomorscy poganie nie atakowali chrześcijan, nie prześladowali
    ich i nie przeciwstawiali się im, rozumiejąc, że każdy
    człowiek ma prawo do swojego boga, wyznania i miejsca religijnego
    kultu. Po prostu szanowali wolność wyznania. Misjonarze bez
    przeszkód znajdowali u Pomorzan gościnę w myśl pogańskiej zasady,
    aby spragnionego napoić, głodnego nakarmić, a wędrowco64
    wi zapewnić dach nad głową. Goście mogli bez przeszkód głosić
    chrześcijańską religię, chwalić swojego boga, a nawet wznosić jemu
    świątynie, byleby nie szargali miejscowych świętości. Słowianie z
    zaciekawieniem słuchali nauk nowej, nieznanej religii, chociaż wiele
    jej elementów zawierało się w naturalnej ludzkiej moralności i
    głębokim współodczuwaniu doznań oraz potrzeb bliźnich. Dla ówczesnych
    mieszkańców Pomorza takie postępowanie było czymś
    zwyczajnym i oczywistym. Pogańscy Słowianie w praktycznym
    stosowaniu zasad moralnych zdecydowanie przewyższali swoich
    chrześcijańskich nauczycieli.
    Uroczysty chrzest przez zanurzenie się w wodzie, obrządek a nawet
    i ofiara dla nowego boga były interesującym uzupełnieniem kultu
    starych pogańskich bogów. Stanowiły też dodatkowe urozmaicenie
    monotonii codziennych zajęć pełnych trudu i znoju związanego
    z pracą na roli. Kronikarze piszą, że pomorscy Słowianie „skłonni są
    ponad wszelką miarę gościć obcych, chętnie też użyczą im każdej z
    własnych rzeczy… Trudnią się uprawą roli, od jakiego to zajęcia nie
    ma żadnego lepszego i godniejszego… A o dobytek takim muszą się
    starać sposobem, w którym nie ma zła… pod względem obyczajów i
    szczerej serdeczności nie ma narodu bardziej uczciwego i przychylnego
    innym… bo taka pomiędzy nimi jest wiara i społeczna świadomość,
    że całkiem nie znajdziesz wśród nich złodziei i oszustów…”.
    Słowianie nie znali siedmiodniowego tygodnia z wolną od zajęć
    niedzielą. A lubili uroczystości i uczty, więc cieszyli się z kolejnych
    dni świątecznych, jakie niosło chrześcijaństwo. Nie widzieli
    przeszkód dla zgodnej koegzystencji wielu bogów, z których każdy
    wnosił dobro i pomyślność w ich pracowite życie. Wkrótce po misji
    chrystianizacyjnej w Szczecinie jeden z pogańskich kapłanów doradził,
    aby obok chrześcijańskiego kościoła „pobudować przybytki
    należne dawnym bogom, przez co i jego, i ich przychylność mieć
    będziemy”. I Słowianie ten pomysł niezwłocznie zrealizowali.
    Dopiero gdy kapłani chrześcijańskiego boga zaczęli szkalować pogańską
    wiarę oraz żądać, aby Słowianie innych bogów odrzucili, stanowczo
    domagając się zniszczenia ich świątyń i posągów, zaczynają
    się protesty oraz baczniejsza obserwacja nowej religii. A gdy do tego
    dochodzą dużo wyższe datki i ofiary dla nowego boga oraz dziwne
    65
    wymagania dotyczące życia osobistego i rodzinnego, małżeństwa i
    pochówku, jedzenia z wymuszonym postem wreszcie niezrozumiały
    zakaz pracy w niektóre dni nawet w najgorętszym okresie żniwnym,
    pogański opór staje się wyraźny i jawny.
    Kronikarz Herbord cytuje wypowiedź poganina na wiecu: „U
    chrześcijan są złodzieje, co się u nas zdarzyć nie może, i są łotry
    okrutne… i obcinają ludziom nogi, i pozbawiają oczu… oraz wszelkie
    rodzaje zbrodni i pomsty chrześcijanin uprawia na chrześcijaninie…
    Precz od nas z taką religią!” Nie dziwi więc zapis kronikarza,
    że u Wolinian „każdy może znaleźć gościnę, byleby nie występował
    jawnie z oznakami chrześcijaństwa”.
    Jednak wraz z chrześcijańską religią na ziemie Pomorza wkracza
    administracja kościoła, która wspomaga feudalną kolonizację oraz
    siłą narzucaną władzę panów nad cieszącymi się dotąd pełna wolnością
    Słowianami. Wkracza chrześcijańska cywilizacja, która w
    miejsce głębokiego człowieczeństwa wprowadza wielkie, uniwersalne
    idee oraz hierarchiczny nadzór i przymus ich stosowania. Jest
    to ogromna tragedia dla tych spokojnych i uczciwych rolniczych ludów,
    którzy „nie mają króla i nie dają się prowadzić jednemu wodzowi…
    a wolność cenią ponad wszystko…”. Praca dla dobra wspólnoty
    i rozdział dóbr pomiędzy wszystkich współplemieńców są zastępowane
    pracą na rzecz feudalnego pana i kościoła. To powoduje ubożenie
    ludności i rozchwianie życzliwych stosunków we wspólnocie.
    Stąd też Słowianie próbują powrotów do tradycyjnych pogańskich
    wierzeń i zasad, które kronikarze chrześcijańscy określają mianem
    „reakcji pogańskiej”. Tylko zapominają, że była to rozpaczliwa próba
    uwolnienia się od dominacji, przymusu i nieuczciwości kościoła.
    Misja biskupa Ottona na Pomorzu odbyła się bez ofiar w ludziach.
    Ale gdy rozczarowani Słowianie – zniechęceni do nowej religii –
    wracają do wiary przodków, kościół nie przebiera w środkach. „Biskupi
    nie księgę i pióro biorą do ręki, lecz oszczep i miecz…” – pisze
    uczony Meinhard z Bambergu. Kościół wkracza krwawo, ogniem i
    mieczem narzucając chrześcijańskie panowanie nad wolnymi dotąd
    ludźmi. Niemiecki arcybiskup Hatto pisze: „Słowianie chcą czy nie
    chcą, karku ugiąć muszą!” Urząd kościoła wychodzi z założenia, że
    „kto nie z nami, ten przeciwko nam”! Zaczyna się tragiczny czas
    66
    przemocy, okrucieństw, mordów oraz oszustw – do tej pory zupełnie
    nieznanych pogańskim Słowianom. Pod sztandarami pięknych idei
    oraz wzniosłych haseł kościół dąży do władzy i bogactwa – wbrew
    dziesięciorgu przykazań, wbrew Biblii i zasadom, które sam głosi.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: